|
|
Wybrane okazje aukcyjne!
Rajstopy w sprayu AIRSILK- kolor COCO!! okazja! (numer 382165216) Szablon Aukcji nr. 17 - Projekt i wykonanie SeboooL22 ZAKAZ KOPIOWANIA I POWIELANIA ...Domek narzedziowy Drewutnia 3x6m Altana Altany (numer 377223493) WitamOferowany domek z drewutnią w całości wykonana jest z drewna sosnowego, suszonego i impregnowanego.Konstrukcja usadowiona jest na bloczkach betonowych i płachcie która zapobiega przerastaniu trawy.Dach wykonany jest z desek boazeryjnych pokrytych papą w kolorze zielonym lub bordowym.Grubość desek boazeryjnych z których zbudowany jest domek wynosi 20mm.Konstrukcja ma wymiary 3x6m.Powierzchani domku zabudowanego przy podstawie wynosi 9 m2 (3x3m).Powierzchnia drewutni wynosi 9m2 (3x3m ).Domek jest podwójnie impregnowana Drewnochronem w dowolnym kolorze.Cena zawiera:- domek,- drewutnie,- okno i okiennice,- drzwi i okucie do drzwi,- podwójne malowanie impregnatem głęboko penetrującym firmy Drewnochron w dowolnym kolorze,- pokrycie dachu papa w kolorze zielonym lub bordowym (za dopłatą krycie gontem),- bloczki betonowe- płachta przeciw przerestaniu trawy- podłoge pod domkiem (podłoga pod częścią drewutni jest za dopłatą)- MONTAŻDo ceny domku nalezy jedyni...
Kącik dowcipnisia!
A czy akumulator moze zabic czlowieka? (przypominam, napiecie 12V) (pomysl a potem przeczytaj reszte) zalezy z jakiej spadnie wysokosci hehe :)
Byl rok 1943. Spory konwoj przemierzal wody polnocnego Atlantyku w drodze do Murmanska. Byla jasna ksiezycowa noc. Na mostku polskiego statku, kapitan wzywa bosmana i rzecze: "Widzicie bosmanie ten slad trzy mile na prawej burcie? Wlasnie U-boot strzelil torpede. Idziemy w ciasnym szyku bez mozliwosci manewru. Wedlug moich obliczen, torpeda ta trafi nas za piec minut. Zejdzcie do zalogi i przygotujcie marynarzy do opuszczenia statku. Nie ma dla nas ratunku." Bosman nie dyskutujac czym predzej ruszyl w glab parowca by wykonac rozkaz. Ale ze byl osobnikiem nie pozbawionym humoru, a przy tym chlop jak niedzwiedz postanowil obrocic cala sprawe w zart. Wszedl do pomieszczen zalogi, zebral marynarzy i rzecze: "Widzicie chlopcy ten stolek tutaj? Ja zaraz pier....ne w niego czlonkiem to caly statek w drebiezgi pojdzie." Marynarze, acz doskonale wiedzieli o mitycznej wrecz sile bosmana, tym razem wybuchneli smiechem, kiwajac glowami z niedowierzaniem. Rozezlil sie bosman okrutnie i jak... po_angielsku
Proponuje fajna zabawe dla znajacych nieco jezyk angielski. Polega ona na wymyslaniu zwrotow "idiomatycznych", ale nie majacych dla Anglika sensu. Zabawa wbrew nazwie nie jest przeznaczona dla idiotow, a wrecz przeciwnie :) przyklad:
1. pol - wychowywac ang - hide off np. My parents hided off me very well. 2. pol - naskoczyc komus ang - jump on np. You can jump on me. 3. pol - pieprzyc ang - throw some pepper np. I want to throw some pepper with you.
*Domysl*
- Nasz syn znow podbieral mi pieniadze z portfela. - Dlaczego myslisz,ze to nasz Znikus? Moze to ja wzielam pieniadze? - broni matka Znika. - To niemozliwe, w portfelu tym razem cos zostalo...
Przyszedl facet na spacer do parku. Patrzy - zaba. Pomyslal chwile, pocalowal ja, a zaba: - Zboczeniec!!!!
- Tatusiu, dlaczego babcia lata od drzewa bo drzewa? - Nie gadaj tyle, tylko podawaj granaty...
dlaczego lysego kadlubka zatlukli na basenie ? bo nie chcial oddac czepka :)
Telegram z Kalifornii: "Tesciowa nie zyje. Pogrzebac czy kremowac zwloki?" Odpowiedz z Londynu: "Jedno i drugie. Lepiej nie ryzykowac. "
Mathematician: Shit happening is just a special case...
Statistician: There is an 83.7% chance that shit will happen. Maybe.
Physicist (Theoretical): Shit SHOULD happen.
Physicist (Experimental): To within experimental error, shit DID happen.
Engineer: I hope this shit holds together.
Chemist: I hope this shit doesn't blow up. Gee, what'll happen if I mix this and ... SHIT!!!!
Biologist: Is this shit alive?
Economist: I hope no one figures out that I don't really understand this shit.
Beurocrat: I'm sorry, but we can't do this shit until you fill out form XJ-314159 to make an appointment with our Assistant Sub-Deputy Manager to obtain form ZN-271828...
CEO: (1980's) I've got all the shit I want. (1990's) Oooh, SHIT!
Lawyer: For a sufficient fee, I can get you out of ANY shit.
Doctor: Take two shits and ... Do kibla w barze wchodzi zajac, po kilku minutach wylatuje z trzaskiem przez okno. Podbiegaja do niego kumple: "Ty, co sie stalo", "Eeee, nic takiego. ..", "No powiedz!". "No, wchodze sobie do kibla, siadam, obok mnie siedzi niedzwiedz. Jak niedzwiedz sie zalatwil to mnie wzial, podetarl sie mnie i wyrzucil mnie przez okno." Nastepnego dnia sytuacja powtarza sie. Zajac wylatuje przez okno, ale tym razem niedzwiedz siedzial przy barze i saczyl piwo. Kumple Zajaca sa ciekawi co sie wydarzylo. "Wlaze do kibla, siadam zeby sie zalatwic. Niedzwiedzia nie ma, ale za to obok mnie siedzi jez. No i jak sie zalatwilem to wzialem jeza i sie nim podtarlem."
Opisy dla gg!
ŽŽSiEmA ScIeMa JuZ mNiE nIe ma WeSzLeM wYsZlem JuZ nIe PrZySzLeMŽ&re
...wszystko sypie sie jak platki ususzonej rozy...;(
Przepraszam że się urodziłem, to już sie więcej nie powtórzy!
Il n
Teraz wiem, że warto żyć, warto kochać, marzyć, śnić.
KochałamICoZTegoMiałam? Łzy! TerazNienawidzeICoZTegoMam?TwojeŁzy!!
Ich Denke An Dich
Lepiej byłoby nie czuć nic..... albo cofnąć czas.....
bylo mi milo spedzic z Toba dwa lata Dobranoc Dowidzenia
Coś dla miłośników gier!
PBA Tour Bowling 2 Oficjalny symulator Profesjonalnego Stowarzyszenia Kręglarzy, pozwalający nam zagrać w najbardziej ulubioną grę klubową amerykanów. Gra charakteryzuje się realistycznym modelem fizycznym, całkowicie trójwymiarowymi postaciami graczy a także dobrze odwzorowanymi kulami. Sid Meier's Civilization II Civilization 2 jest następczynią wspaniałej poprzedniczki Sid Meier's Civilization, klasycznej gry strategicznej w trybie turowym. Ponownie celem gry jest stworzenie światowego imperium podejmując kluczowe decyzje dotyczące ludności, ekonomii i polityki. Poczynając od założenia małej prehistorycznej osady trzeba pokonać pozostałe mocarstwa mierząc się z największymi przywódcami w historii.
Wiem czyli nic nie wiem!
Niemcy. Polonia i Polacy.
Niemcy. Polonia i Polacy. Od wczesnego średniowiecza żywe były różnorodne kontakty pol.-niem.: rel., kult., artyst., nauk. i in.; wiązały się z tym indywidualne, często okresowe, wyjazdy Polaków do Niemiec. Początki pol., liczebnie nieznacznych, ośr. wychodźczych (tzw. kolonii emigranckich) sięgają XVIII w.; w związku z unią personalną z Saksonią (August II Mocny) osiadli w Dreźnie i Lipsku pol. wojskowi i osoby związane z dworem; wiele osób wyjechało tam po rozbiorach Polski; w okresie napoleońskim nowe związki z Polską i kolejny napływ Polaków do Saksonii spowodowała unia personalna po utworzeniu Księstwa Warsz. (180715; Fryderyk August); po powstaniu listopadowym (183031) schroniło się tam ok. 10 tys. Polaków. Również w Berlinie powstała kolonia wychodźcza; był on największym skupiskiem pol. inteligencji w XIX w.; tu pobierali nauki m.in.: H. Cegielski, W. Korfanty, K. Marcinkowski, W. Trąmpczyński. W Niemczech pracowało wówczas wielu wybitnych pol. pisarzy, uczonych ...Ważniejsze festiwale muzyczne w Polsce po 1945 roku (także festiwale zawieszone i już nieistniejące)
Ważniejsze festiwale muzyczne w Polsce po 1945 roku Ważniejsze festiwale muzyczne w Polsce po 1945 roku (także festiwale zawieszone i już nieistniejące) Nazwa Miejscowość (rok) Chopinowski Duszniki-Zdrój (od 1946) Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień” Warszawa (od 1956) Chórów Polskich Poznań (od 1957) Muzyki Organowej Gdańsk-Oliwa (od 1958) Poznańska Wiosna Muzyczna Poznań (od 1961) Oper i Baletów Polskich Poznań (od 1961) Dni Muzyki Kameralnej Łańcut (od 1961) Orkiestr Symfonicznych Ciechocinek (196169) Polskiej Muzyki Współczesnej Wrocław (od 1962) Krakowska Wiosna Muzyki Kraków (od 1962) Moniuszkowski Kudowa-Zdrój (od 1962) Muzyki Polskiej Bydgoszcz (od 1963) Świętokrzyskie Dni Muzyki Kielce (od 1964) Międzynarodowy Festiwal Zespołów Pieśni i Tańca Zielona Góra (od 1964) Dni Muzyki Organowej Wrocław (od 1964) Kraków (od 1966) Łódź (od 1967) Warszawa (od 1969) Muzyki Organowej i Ka...
Dobre podstawy naukowe!
LUTER Marcin Luter jako junkier Jörg podczas aresztu ochronnego w Wartburgu k. Eisenach, Lucas Cranach Starszy, ok. 1522
reformator religijny, teolog; po studiach w Erfurcie wstąpił 1505 do zakonu augustianów i został przeorem w Wittenberdze, gdzie od 1512 wykładał na tamtejszym uniw.; studiując, wykładając i komentując Pismo św. doszedł do wniosku, że człowiek jest bezsilny w walce z grzechem i złymi skłonnościami własnej natury, że uczynki nie mają właściwości zbawicielskiej, a usprawiedliwienie dokonuje się mocą samej wiary (sola fide). Swoje poglądy zawarł w 95 tezach przeciw odpustom, które 31 X 1517 przybił na drzwiach wittenberskiego kościoła. Tezy te, w zasadzie wymierzone przeciw gwarantującym częściowe odpuszczenie grzechów odpustom, którymi handlowano, nabrały wielkiego rozgłosu, a datę ich przybicia uważa się za punkt zwrotny dla powstania reformacji i ruchów protestanckich. L. wbrew sobie stał się sztandarową postacią, wokół której skupili się wszyscy niezadowoleni z Kościoła...POLSKA. TEATR. KLASYCYZM Afisz teatralny z epoki stanisławowskiej: Romeo et Julitte, Warszawa, 1778
próba uruchomienia stałego teatru (z zespołem franc.) podjęta 1762-63 przez warszawskiego kupca J.F. Albaniego, zakończyła się bankructwem. Ale wielki mecenas sztuki, Stanisław August Poniatowski (sprowadzający do Warszawy zespoły franc., wł. i niem.), zainicjował nowe przedsięwzięcie teatralne, zorganizowane jako subwencjonowana przez niego prywatna antrepryza: w wydzierżawionej Operalni odbyła się 19 XI 1765 premiera Natrętów J. Bielawskiego; 1766-67 repertuar zespołu narodowego (termin oznaczał grę w j. pol.) zasilił kilkoma komediami F. Bohomolec; 1767 antrepryzę zlikwidowano, a 1772 rozebrano zrujnowaną Operalnię. Kolejny teatr publiczny ulokowano 1774 w pałacu Radziwiłłów na Krakowskim Przedmieściu (ob. Urząd Rady Ministrów), a od 1779 w nowo wybudowanym gmachu przy ob. placu Krasińskich; po drugiej przebudowie (1791) mieścił ponad 1200 widzów na parterze i w 4 kondygnacjach lóż; sam gmach zyskał już mi...
Czas poczytać!
jdował ludzi spragnionych spokoju i wygody raczej niż walki. W pierwszych latach wiele czynił, aby to zmienić. Odwiedzał często okolicznych proboszczów, snuł plany wspólnej, zbiorowej akcji. Mówił dużo i z zapałem, chciał swoim żarem przekonać, wzruszyć, powołać. Ale szybko poczuł dokoła siebie pustkę. Nie umiał dostosować się. Nie pił, nie grał w karty, był złym słuchaczem pieprznych dykteryjek, towarzystwo jego w cztery oczy stawało się szybko krępujące, a w większym gronie uciążliwe. Zaczęto go unikać. Z początku mówiono o nim z pobłażliwą wyrozumiałością. Zyskał opinię sensata i nie orientującego się w realnym życiu marzyciela. Ale gdy dowiedziano się, że z ambony głosi swoje nieprzejednane i surowe sądy, wówczas wzbudził niechęć. Zaczął uchodzić za człowieka, który więcej złego swoją nieobliczalnością może zdziałać niż dobrego. A przeszłość: jego działalność niepodległościowa, potem lata spędzone na wojnie, wreszcie fakt, że stosunkowo późno obrał sobie drogę duchowną, również prz
iaczki robiła swoje kolejne sprawności samarytanki, kucharki, ogrodniczki... Alusia swoje, a życie swoje. Kwiaty w naszym domu umierały z pragnienia, ziemniaki przywierały do garnków, w domowej apteczce nie było nigdy aspiryny. Alusi przybywało za to na rękawie czerwonych naszywek i w zdumiewającym tempie awansowała na zastępową. Nie zazdrościłam jej tego. Wolałam swoje, wypełnione pustką wieczory, które chociaż nie były fałszem. Tylko niekiedy pozwalałam sobie na odrobinę fantazji. Czasami zostawałam w domu zupełnie sama. Alusia celebrowała jakąś zbiórkę, mama pracowała poza godzinami służbowymi. Dom był wtedy mój. Mój i Marcina. Wyobrażałam sobie, że Marcin siedzi na fotelu mamy, rozmawiałam z nim. Nalewałam dwie szklanki herbaty, krążyłam po mieszkaniu lekka i swobodna - szukając kruchych ciasteczek, którymi mogłabym go poczęstować. Siadałam na poręczy fotela, zamykałam oczy i gładziłam głowę wyleniałego misia, którego dostałam od babci Emilii na swoje dziesiąte urodziny. Wyobrażała
alona!
- Tak, było trochę słońca.
- A jak Ala? Została chętnie?
- Chętnie. Ma tam dziewczynki w swoim wieku, a pani, która się nimi zajmuje, jest bardzo miła. A ty? Jak spędziłaś czas?
- Dobrze. Masę jadłam.
- Nie nudziłaś się?
- Z babcią? Nigdy.
Przeszłyśmy do kuchni. Mama postawiła wodę na gazie. Był słoneczny dzień, za oknem widać było jasne niebo, błękitne i czyste. To tylko szyba była brudna i wyraźnie można było odczytać na niej napis, starannie wykaligrafowany palcem Marcina:
MADA! KOCHAM CIĘ! MARCIN.
Spojrzałam na mamę. Przyglądała mi się uważnie.
- No tak... - powiedziała - myślę, że dla nas obydwóch ten tydzień to był przede wszystkim tydzień doświadczeń...
To było tak, jakbym szła pod górę po stromym oblodzonym zboczu i jakby kilka metrów przed szczytem obsunęła mi się noga. Nie miałam się czego przytrzymać, zaczęłam spadać w zawrotnym tempie, wszystko dokoła mnie zmieniło swój obraz, niczego nie mogłam poznać. Tylko spadałam, spadałam i pomału wypuszczałam z rąk wszystkie
|